Universidad Politecnica de Valencia

Decyzja o wyjeździe tak daleko jest trudna. Należy rozważyć zalety i wady tego rozwiązania. Ja swoją decyzję podjąłem bardzo spontanicznie. Skoro się dostałem to przecież warto spróbować. Gdybym się dłużej zastanawiał, pewnie bym stwierdził, że nie dam sobie rady. Jak było?

Hiszpania jest piękna. Walencja to niespodziewanie duże i bardzo zaskakujące miejsce. Jest to miasto zabytkowe ale jednocześnie nowoczesne - posiada 5 linii metra i tu swoje siedziby mają główne instytucje finansowe Hiszpanii. Jest położone nad Morzem Śródziemnym z piękną plażą i wspaniałą kuchnią. Walencja słynie także z uprawy najlepszych pomarańczy, a także ryżu do paelli.

Dla mnie ogromną barierą i trudnością było znalezienie chociażby mieszkania. Wynajęcie go i dogadanie się po hiszpańsku (tak, Hiszpanie nie lubią rozmawiać po angielsku - czasem też po prostu nie potrafią) kiedy moja znajomość języka ograniczała się do jednej lekcji w Polsce i 10 dni intensywnej nauki już na miejscu. Udało się, łamanym angielsko/hiszpańskim. Należy się też zastanowić czy lepiej płacić więcej za metro czy mieszkać bliżej szkoły i mieć droższe mieszkanie? Ja mieszkałem 10 minut piechotą od politechniki, w pobliżu Plaza de Xuquer. Jest to miejsce gdzie pokoje wynajmuje wielu studentów, zwłaszcza Hiszpanów. Jest tam też mnóstwo barów, pubów i restauracji z przystępnymi cenami dla studentów. Podobnie jest na jednej z główniejszych ulic – Blasco Ibanez. Przed wyjazdem czytałem wiele opinii by unikać mieszkań w pobliżu plaży ponieważ może być tam niebezpiecznie, zwłaszcza wieczorami, ale okazało się to nieprawdą. Z własnego doświadczenia polecam szukać pokoju w mieszkaniu, w którym mieszkają Hiszpanie, pozwala to na szlifowanie języka a także na poznawanie nowej kultury.

Studiowałem na Universidad Politecnica de Valencia, na wydziale Ingenieria Industrial. Kampus jest ogromny i nowoczesny, posiada bogate zaplecze sportowe- stadion, boiska do piłki nożnej i siatkówki, siłownie, basen oraz korty tenisowe. Na terenie kampusu znajduje się także centrum medyczne przeznaczone dla pracowników uczelni i studentów, co jest bardzo dużym udogodnieniem. Nie polecam chorować w Hiszpanii ponieważ leki są droższe niż w Polsce.

Wykładowcy są bardzo wymagający, studenci z Erasmusa są oceniani tak samo jak Hiszpanie - nie ma żadnej taryfy ulgowej, ale są bardzo mili i razie jakichkolwiek problemów zawsze służą pomocą. Zajęcia są prowadzone trochę inaczej niż w Polsce, ponieważ nie ma podziału na wykład i ćwiczenia. Osobno są tylko prowadzone laboratoria. Sale dydaktyczne i laboratoria są wyposażone w nowoczesny sprzęt. Wykładowca w każdej sali ma do dyspozycji komputer z rzutnikiem, a niekiedy zajęcia są rejestrowane i można je potem obejrzeć na platformie PoliformaT. Na UPV nie spotkałem się z kolokwiami ale były tzw. egzaminy cząstkowe, które jeśli się zaliczy to jest się zwolnionym z egzaminu końcowego. Taki system też motywuje do uczenia się na bieżąco. Zajęcia trwają dosyć długo, są w blokach po dwie i pół godziny z krótką przerwa, co bywa męczące.

Studenci hiszpańscy są przychylnie nastawieni do Erasmusów, można liczyć na ich pomoc, gdy się czegoś nie rozumie lub gdy robi się prace w grupach. Moja mentorka bardzo mi pomogła, dużo rzeczy mi pokazała i wytłumaczyła, chociażby jak działa system oceniania na UPV, więc gorąco polecam utrzymywanie kontaktu z mentorem. Zajęcia były prowadzone w języku hiszpańskim, co było dla mnie dużym wyzwaniem ponieważ wcześniej nie uczyłem się tego języka. Generalnie studia magisterskie są prowadzone tylko w języku hiszpańskim.

Była to dla mnie niesamowita przygoda, poznałem masę fantastycznych osób z całego świata, nauczyłem się nowego języka, zobaczyłem całkiem inny świat niż ten w Polsce. To było najlepsze pół roku jakie dotychczas przeżyłem.

Mam nadzieje, że Cię nie przestraszyłem swoim opisem a zachęciłem do podjęcia jedynej właściwej decyzji, czyli wyjazdu do Hiszpanii na Erasmusa.

Mateusz Skoczek