Universidad de Malaga

Malaga, Hiszpania wrzesień 2014 - luty 2015

Tomasz Zyskowski

Do Malagi dotarłem w czwartek około godziny 16. Nad moją głową rozpościerało się przejrzyste, błękitne niebo, żar hiszpańskiego słońca uderzył me oblicze. To chyba raj- przemknęło mi przez głowę. Delikatny wrześniowy wietrzyk uderzał w korony zielonych palm, dając mi również powiew wytchnienia. Zabrałem swoje bagaże i wszedłem do autobusu kierującego się do centrum nieznanego miasta, tak innego od dotychczas mi znanych. Brak choćby podstawowej umiejętności w zakresie języka hiszpańskiego musiał okazać się problemem. Dlatego też po zameldowaniu się w mieszkaniu w dzielnicy El Palo, oddalonej o pół godziny od wielkomiejskiego zgiełku rozpocząłem zajęcia w szkole języków obcych wraz z innymi studentami z całego świata. Niestety ukończenie kursu nie okazało się równoznaczne z nabyciem umiejętności komunikowania się w języku hiszpańskim. Kolejne dni upływały mi na zajęciach językowych przeplatanych czasem beztroskiej sielanki spędzanej na nadmorskiej plaży bądź w klimatycznym i wiecznie gwarnym centrum Malagi.

Wraz z końcem września rozpoczęły się pierwsze zajęcia na Uniwersytecie. Ze względu na dużą odległość dzielącą Uczelnię z moim mieszkaniem, rozpoczęliśmy z moim kompanem erasmusowej doli poszukiwania mieszkania położonego w centrum miasta. Choć cena około 300 euro od osoby po wliczeniu rachunków nie zachwycała, postanowiliśmy wynająć mieszkanie w samym centrum miasta. Lokalizacja okazała się wymarzona. Uczelnia oddalona ledwie o 7-10 min. spacerem. Restauracje, kluby, place i masa studentów, turystów oraz miejscowych a pośród tego nasze 50-metrowe lokum usytuowane na 4tym piętrze kamienicy. Błyskawicznie przekonaliśmy się, że na samym południu hiszpańskiego wybrzeża znajdziemy swoją „małą Polskę”. Było tam obecnych około stu studentów znad Wisły z czego kilkudziesięcioro stało się naszymi znajomymi, kilkoro przyjaciółmi. Tuż po zajęciach na uczelni czekał na nas cały wachlarz atrakcji do wyboru. Plaże, kluby, zabytki, muzea i ciągłe spotkania towarzyskie z ludźmi z całego świata stały się dla nas codziennością a głównym problemem wybranie najlepszej opcji na kolejny wieczór. W okresie listopada udało nam się przemierzyć przez całą niemalże Andaluzję wraz z większością istotnych miast tego regionu oraz Gibraltarem. Także okres świąt spędzałem zgodnie z polską tradycją, otoczony rodakami siedząc przy suto zastawionym rodzimymi potrawami wigilijnym stole. Po odbyciu wszystkich egzaminów przyszedł czas na ostatnie spotkania i imprezy pożegnalne kolejnych „Erasmusów” opuszczających Malagę i wracających do swoich państw. Mój Erasmus dobiegł końca jednak wspomnienia z „wyjazdu życia” pozostaną ze mną już na zawsze.

Uniwersytet w Maladze posiada dwa główne kampusy, na których odbywają się zajęcia. Dobrze rozwinięty transport miejski pozwala na dotarcie na uczelnię bez żadnych problemów. Zaliczenia przedmiotów odbywały się w różnej formie, od obecności i prezentacji na zajęciach ćwiczeniowych przez testy i pytania otwarte po, w razie konieczności, odpowiedź ustną. Chciałbym uczulić studentów mających problemy ze swobodnym komunikowaniem w języku hiszpańskim, że bezpieczniejszym rozwiązaniem może być wybór przedmiotów w języku angielskim, na które uczęszcza z resztą większość studentów zza granicy. Przedmioty można zmieniać nawet do końca października.

Na Uniwersytecie w Maladze formalności jest bardzo niewiele. Po rozpoczęciu programu należy wybrać się do głównego kampusu oddalonego o 20 min. autobusem od centrum w celu zgłoszenia się na uczelni, wypełnienia dokumentów odnośnie przybycia po czym trzeba stawić się na wydziale u wydziałowego koordynatora odpowiedzialnego za studentów przyjezdnych.