Budapest University of Technology and Economics

Niełatwo zdecydować się na spędzenie kilku miesięcy w zupełnie obcym kraju. W Polsce trzyma nas wiele spraw zarówno prywatnych jak i zawodowych. Przed wyjazdem rozważałam skrupulatnie wszystkie plusy i minusy. Długo się z nimi zmagałam ale w końcu na ostatnim roku studiów zdecydowałam się na ten krok i zgłosiłam się do programu Erasmus+. W końcu jak nie teraz to kiedy?

Muszę stwierdzić, że nie żałuję tej decyzji ani trochę. Co prawda początki są dość stresujące. Szukanie mieszkania na odległość, często bez możliwości wcześniejszego osobistego sprawdzenia, nie jest łatwe. W tej sytuacji nieoceniona jest pomoc mentorów lub osób z naszego wydziału, które już były w tym samym miejscu na wymianie. Polecam również znalezienie grup na facebooku, gdzie studenci z różnych krajów szukają współlokatorów. Ja tak zrobiłam. Dzięki temu zgłosił się do mnie chłopak, który chciał wynająć swoje mieszkanie na czas jego pobytu w Niemczech.

Pierwsze dni w Budapeszcie nie były łatwe. Nie znałam nikogo. Byłam w zupełnie obcym mieście. Ludzie mówili w języku, którego nie rozumiałam. Na uczelni czekało nas dużo papierkowej roboty związanej z zapisami na przedmioty. Nie wszystkie przedmioty, które wybrałam przed wyjazdem, okazały się strzałem w dziesiątkę. Dobrze jest w pierwszym tygodniu zajęć pójść na większą liczbę kursów, by zorientować się co będzie dla nas najciekawsze.

Cała ta gorączka kończy się po dwóch pierwszych tygodniach i wtedy zaczyna się naprawdę niezapomniany czas. Na uczelni poznajemy wielu ciekawych ludzi z dosłownie wszystkich stron świata (nie tylko z Europy). Są to osoby naprawdę bardzo sympatyczne, otwarte, pełne życia. Nie bójmy się z nimi rozmawiać. Większość, w pierwszych tygodniach nie mówi perfekcyjnie po angielsku. Dopiero z czasem, wszystkim przychodzi duża łatwość w komunikowaniu się.

Budapeszt to naprawdę piękne miasto. Bardzo przyjazne studentom. Jest tanie i bardzo urocze. Nie jest duże, wszystko znajduje się dosłownie 15 min od siebie. Posiada 4 linie metra (czego możemy im pozazdrościć). Najlepiej jest mieszkać w obrębie trasy tramwaju 4 i 6 (wtedy łatwo nawet w nocy trafimy do mieszkania).Możemy tu znaleźć wiele miejsc spotkań Erasmusów jak np: Deak Ferenc - plac gdzie można usiąść na trawie przy fontannie, czy klub Morrison gdzie niezależnie od dnia tygodnia przychodzą tłumy ludzi.

Po doświadczeniach zebranych na wyjeździe zgadzam się w pełni z powiedzeniem, że „podróże kształcą”. To doświadczenie na całe życie, którego nigdy nie zapomnę.

Marta Jankowska