Politecnico di Milano

Politechnika Mediolańska jest uznawana za jedną z najlepszych uczelni technicznych w Europie. Jeśli ktoś oczekuje poznania nowych rzeczy i uczenia się, z pewnością to dostanie.

Wyjechałem na studia w semestrze zimowym w 2014 z Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych ze specjalności magisterskiej Mikrosystemy i Systemy Elektroniczne. Dla osób nielubiących czytać podsumowanie na początku: ilość pracy na uczelni jest porównywalna z tą w Warszawie, miasto droższe od Warszawy o jakieś 30 do 50 procent (same utrzymanie się), semestr zimowy złym pomysłem ze względu na fatalną pogodę, atmosfera miasta świetna, cały wyjazd 7.5/10.

Na początek coś o samym mieście. Należy na wstępie podkreślić, że Mediolan do tanich miast nie należy. Aby się jako tako utrzymać, oszczędzając na sporej ilości rzeczy, trzeba przeznaczyć koło 450 euro na miesiąc. Kolejnym kosztem jest opłacenie mieszkania/pokoju/łóżka. Niestety ceny są horrendalne i za pokój jednoosobowy realną miesięczna kwotą jest ponad 500 - 550 euro, za łóżko w pokoju dwuosobowym trzeba liczyć od około 350 do 400 euro. Zwyczajem są kontrakty na 1 rok, jednakże da się to obejść (należy zapytać się o okres wypowiedzenia i bez skrupułów wypowiadać umowę ewentualnie szukać czegoś na krótszy okres). Ponadto należy również przygotować kaucję w kwocie od jednego do trzech czynszów. Aby udało się znaleźć coś ciekawego a nie resztki powinno się pojawić w mieście na jakieś trzy tygodnie przed rozpoczęciem zajęć, akurat gdy lokalny ESN rozpoczyna pomagać w znalezieniu mieszkania.

Ze względu na ceny zakupy opłaca się robić wyłącznie w supermarketach. W przeciwieństwie do reszty Włoch ceny w małych sklepikach są zazwyczaj wyższe od tych w sklepach wielko powierzchniowych. Drogim marketem jest Carrefour, średniodrogimi są Pam oraz Esselunga, najtańszą siecią wydaje się być U2 lub U!. Oczywiście są jeszcze dyskonty (Penny), jednakże jakość produktów czasem odstaje od pozostałych.

Co do pogody, semestr zimowy jest kiepskim pomysłem. Głównym powodem jest nieustający deszcz połączony często z mgłami. W Mediolanie potrafi padać non stop przez kilka dni i nie jest to zdecydowanie mały deszczyk (w trakcie mojego pobytu zdarzyły się dwie powodzie w mieście, wstrzymywano działanie metra, ulice zmieniły się w prawdziwe rzeki). Parasol i dobre, nieprzemakalne buty są podstawą. Pogoda taka utrzymuje się na ogół przez cały listopad i grudzień.

Życie nocne (o ile z nieba nie spadają hektolitry wody) jest dość bogate. Warto zwrócić uwagę na zwyczaj aperitivo – w godzinach wieczornych, za cenę pojedynczego drinka (6-11 euro, zależy od miejsca) oprócz niego samego dostajemy swobodny dostęp do stołów wręcz uginających się pod jedzeniem. Możemy korzystać ile się da, Włosi krzywo patrzą na więcej niż trzy talerze. Co do klubów nocnych, są imprezy darmowe, najczęściej w klimatach muzyki elektronicznej, w większości dominuje muzyka komercyjna. Wejście do klubu (pomijając te „erasmusowe”) kosztuje od 10 euro. Imprezy dla Erasmusów na ogół są darmowe (lub symboliczne 1 euro) jednakże nie każdemu mogą przypaść do gustu. Ponadto, gdy pogoda dopisuję zazwyczaj ludzie spotykają się na świeżym powietrzu, w kilku znanych wszystkim miejscach.

Jeśli przypadkiem chcesz udać się do Mediolanu by pojeździć na nartach, to jest to rozwiązanie dla maniaków (z Turynu jest znacznie wygodniej). Na wycieczkę należy przeznaczyć od dwóch do trzech godzin w jedną stronę, istnieją również busy dowożące narciarzy na stok. Jeśli masz darmowy bilet na Lombardię (Erasmusy od tego semestru coś takiego dostają) to można się śmiało zmieścić w 30 euro za dzień jazdy. Jeśli interesuje Cię ten aspekt wymiany, zapraszam do kontaktu.

Politechnika Mediolańska jest uznawana za jedną z najlepszych uczelni technicznych w Europie. Jeśli ktoś oczekuje poznania nowych rzeczy i uczenia się, z pewnością to dostanie. Niesamowity nacisk jest kładziony na teorię, praktyka zamyka się na ogół w liczeniu zadań. W przeciwieństwie do Politechniki Warszawskiej nie uświadczymy tam żadnych laboratoriów ani kolokwiów. Jedyną formą zaliczenia i sprawdzenia wiedzy jest egzamin końcowy. Niestety trzeba do niego przysiąść odpowiednio wcześnie, gdyż oczekiwania wobec studentów są bardzo wysokie, powinno się wręcz znad podręcznik na pamięć. Warto również zauważyć, że nie ma absolutnie żadnej taryfy ulgowej dla studentów z wymiany, można powiedzieć, że czasem jest trudniej (niektórzy wykładowcy bardzo nie lubią Erasmusów). Istotną informacją jest również to, że istnieje pięć terminów egzaminów, można być na każdym. Dwa terminy są w sesji zimowej, jeden w letniej, dwa we wrześniu.

Organizacja na uczelni jest dość dobra, istnieje jeden „dziekanat” dla całej uczelni, gdzie załatwia się wszystkie możliwe sprawy (na ogół dość skutecznie). Należy pojawić się dość wcześnie i wziąć numerek. W moim przypadku średni czas oczekiwania wyniósł około godziny. Koordynator studiów jest osobą kontaktową, odpowiada na maile i nie ma żadnego problemu by się z nim spotkać. Oczywiście na początku semestru jest trochę zamieszania i czasem sytuacji „nikt nic nie wie”, jednakże wszystko da się rozwiązać w ten czy inny sposób.

Podsumowując, wymiana w Mediolanie nie była czasem straconym. Jednakże, jeśli do wyboru jest tylko jeden semestr i jest na dodatek zimowy, lepiej znaleźć sobie inne, trochę przyjaźniejsze miejsce. Jeśli miałbym ponownie wybierać, prawdopodobnie zastanowiłbym się dwa razy nad swoim wyborem.

Marek Pachwicewicz

mpachwicewicz@outlook.com