Universita degli Studi di Modena Reggio Emilia

Gdy jedzie się do Włoch, trzeba być przygotowanym, że będzie się bardzo dużo zwiedzało, bo i jest co zwiedzać.

Przed opisem wrażeń parę informacji organizacyjnych. Przede wszystkim, trzeba pamiętać, że na Erasmusie trzeba zaliczyć przynajmniej 20 punktów ECTS – jak się o tym nie wie i nie zaliczy, to potem się ma nieprzyjemności. Latania z dokumentami i tak jest dużo, ale na szczęście, z reguły, osoby które te dokumenty zbierają są bardzo miłe i pomagają wszystko ogarnąć.

Wrażenia – Włochy (Modena):
Jadąc do Włoch trzeba być przygotowanym na to, że prawie nikt tam nie mówi po angielsku, więc znajomość włoskiego jest naprawdę przydatna. Z drugiej strony – włoski jest na tyle łatwy, że osiągnięcie poziomu B1 w trakcie jednego semestru nie jest żadnym wyzwaniem.

 
Ludzie we Włoszech są zazwyczaj bardzo mili dla obcokrajowców (spytasz jakim autobusem dojedziesz gdzieś tam, to Cię jeszcze odprowadzą na przystanek i pokażą palcem w który autobus wsiąść). Dodatkowo, ku mojemu zaskoczeniu, sporo osób we włoskim ESNie jako miejsce swojego wyjazdu Erasmusowego wybierało Polskę. W związku z powyższym, znalezienie sobie dobrych znajomych we Włoszech nie jest trudne – ludzie mili a i tematy do rozmowy się znajdą. Trzeba się tylko przyzwyczaić do nieco innego trybu życia – imprezy zaczynają się tam dopiero koło 23 i trwają do 2-4 rano… a potem wstają o tej 7-8 rano do pracy/szkoły. Do tej pory nie wiem jak Ci Włosi to robią. Niestety Włochy są drogim krajem (w porównaniu z Polską), także ilość imprez trzeba ograniczać jeżeli się nie chce zbyt szybko opróżnić portfela. Dla osób, tak jak ja nieprzepadających za chodzeniem do klubów, nie stanowi to oczywiście problemu.

Gdy jedzie się do Włoch, trzeba być przygotowanym, że będzie się bardzo dużo zwiedzało, bo i jest co zwiedzać. Rzym, Bolonia, Florencja, czy też sławna Wenecja (która, ku mojemu zaskoczeniu, wcale nie jest przereklamowana. Naprawdę zasługuje na swój rozgłos – jest przepiękna) są miejscami, które trzeba odwiedzić (jeżeli wybiera się północne Włochy). Jest też natomiast mnóstwo mniej znanych, mniejszych, ale nawet piękniejszych miejsc, jak małe miasteczka na Lago di Garda (np. Sirmione – na chwilę obecną lider w moim osobistym rankingu na najlepsze miejsce do zwiedzenia), czy niesamowite Cinque Terre. Samo zwiedzanie może być wystarczającym powodem, by na miejsce Erasmusa wybrać Włochy, no i może zająć większość czasu na wyjeździe. Dodatkowo piękna pogodna i włoskie sjesty (tak – sjesty są prawdziwe – żaden wymysł marketingowy czy inny) sprawiają, że można się poczuć, jak na super długich wakacjach.

Jeszcze odnośnie samych studiów. Wprawdzie od studentów prawa czy innych przedmiotów humanistycznych żadnych narzekań nie słyszałem,  to poziom informatyki czy matematyki jest niski. Naprawdę niski. Wprawdzie nie mogę mieć pewności, ale przypuszczam, że to ogólnowłoskie zjawisko, a nie tylko problem mojej małej Modeny, w której studiowałem.

Wyjazd ogólnie mi się podobał i nie wiem, czy gdybym cofnął czas, to wybrałbym inne miejsce. Natomiast jeżeli wybiorę się na Erasmusa jeszcze raz, to raczej nie będą to już Włochy, gdyż ich największą zaletą jest możliwość zwiedzenia mnóstwa naprawdę pięknych miejsc, a to już mam za sobą. Natomiast jestem prawie pewien, że będę jeszcze do Włoch jeszcze wracał, by zobaczyć niektóre miejsca po raz kolejny i przyjrzeć im się jeszcze dokładniej.

Informacje praktyczne:

- Prawie za wszystko płaci się wyłącznie gotówką. Nawet czynsz za wynajem mieszkania wolą Włosi dostawać w gotówce, niż przelewem.
- We Włoszech są inne gniazdka – warto zaopatrzyć się w przejściówkę jeszcze przed wyjazdem, żeby potem nie musieć szukać.

Mateusz Tomaszewski